|
W krakowskiej Galerii Nova Julian Tomaszuk prezentuje obecnie kilka swoich najnowszych realizacji. Gdy się im przyjrzeć od razu widać, że to „modele” narządów płciowych, przedstawionych w bardzo realistyczny, drobiazgowy niemal sposób, z całą ich dosłowną cielesnością. To przestrzenne obiekty, amorficzne formy ilustrujące autentyczne, internetowe anonse towarzyskie, którymi inspiruje się artysta. Obiekty tworzy parę części składowych: tekst, domyślna osoba autora i jego wizualizacja – każda z nich jest przetransponowana bądź wyolbrzymiona, dzięki czemu całość z jednej strony odwraca uwagę od czysto erotycznego aspektu, a z drugiej karze nam zastanowić się nad pruderyjnością społeczeństwa, w którego obrębie powstają jednak takie zjawiska.
Wątkiem, nad którym można się zastanawiać to właśnie płeć, a co za tym idzie - erotyka i popęd płciowy - jeden z głównych czynników determinujących ludzkie działania. Tomaszuk porusza tu temat relacji międzyludzkich, tożsamości, która cały czas stanowi zamknięty kanon. „Ta narzucająca się, a jednocześnie niewidzialna norma podmiotowości determinuje reguły społecznych relacji. W obliczu rygorystycznego kodu każda odrębność lub odstępstwo stają się natychmiast widoczne, rozpoznane i poddane krytyce”.
Tytuł wystawy, hasło „find your match” to nic innego jak chęć znalezienia swojej drugiej połowy, partnera czy partnerów. „Czy nam się podoba czy nie, z faktem istnienia płci musimy się (przynajmniej na razie) pogodzić. Płeć to sex, a sex to jeden z motorów napędzających aktywność człowieka. Podstawowe prawo biologii, źródło ludzkich wzlotów, przyjemności, namiętności a zarazem tragedii i frustracji”. Tomaszuk nie jest pierwszym, który to dostrzega. Na ten temat rozpisywali się nie tylko filozofowie, ale i artyści, czy teoretycy sztuki już na przełomie XIX i XX w. (a na pewno i wcześniej). Nikt inny jak Stanisław Przybyszewski głosił podobne poglądy i szeroko rozpisywał się na temat popędu płciowego i budzącej się erotyki, która kieruje naszymi działaniami, aż w końcu doprowadza do degradacji własnej osobowości i zniszczenia, zwłaszcza w przypadku mężczyzn. Za nim
myśli te przetwarzali w artystyczny sposób m.in. Wojciech Weiss, widoczne jest to tez u Edwarda Mucha, niektórzy mówią o Witoldzie Wojtkiewiczu, Oldze Boznańskiej i pewnie wielu innych.
Dla Tomaszuka jest to punkt wyjścia do oceny zjawiska internetowych relacji międzyludzkich. Anonimowość jaką zapewnia internet pozwala wszystkim jego użytkownikom czuć się swobodnie na tyle, by bez skrępowania i żadnej kontroli wyrażać swoje potrzeby, pragnienia i tęsknoty. Stąd często ujawnia się niekoniecznie piękna strona ludzkiej natury. Tomaszuk nie unika mówienia o tym, nie tuszuje i nie upiększa. Teksty wykorzystane w jego pracach są autentyczne i zachowują swą specyficzną pierwotną formę, a ich tytuły to pseudonimy autorów.
Widzimy tu jeszcze inny aspekt wymowy eksponowanych obiektów – poruszają problem pozbawionych więzów uczuciowych kontaktów seksualnych z przypadkowymi, często zmienianymi partnerami, co z kolei w społeczeństwach pierwotnych było zachowaniem typowym. Czy obecne zjawisko jest przewrotną tęsknotą za czystą pierwotnością? Okazuje się, że przyczyny często tkwią w nas samych – w tłumionych (bądź nie) popędach, cielesnych poszukiwaniach, czy w końcu w strachu przed samotnością. Artysta przygląda się wszystkiemu, starając się zrozumieć mechanizmy ludzkich zachowań w kontekście skomercjalizowanej erotyki sprowadzonej do poziomu tandetnego kiczu dostępnego dla każdego.
|