O artystce
 
  

  
 

Magdalena
Gintowt-Juchniewicz

Urodzona 11 sierpnia 1976 w Warszawie. Studia na Wydziale Grafiki Europejskiej Akademii Sztuk w Warszawie. Dyplom z wyróżnieniem w 2000 r. w pracowni prof. Ewy Walawskiej. Uprawia grafikę warsztatową w technikach wkłęsłodrukowych takich jak akwaforta, akwatinta, miedzioryt, sucha igła. Z sukcesem opracowuje też własne techniki graficzne. W zakresie malarstwa najchętniej posługuje się akwarelą i akrylem. Pisze teksty poetyckie i eseistyczne, traktujące o pograniczu sztuk.
 
 
Od 2001 roku Magda Gintowt prowadzi pracownię rysunku w Stołecznym Centrum Edukacji Kulturalnej przy Jezuickiej 4 w Warszawie. Do pracowni może zapisać się każdy, kto uczy się, a nie ukończył jeszcze 26 roku życia i ma ochotę powalczyć z materią rysunku. 
Od 2002 roku wykłada wiedzę o sztuce w Państwowym Ognisku Artystycznym „Nowolipki” w Warszawie. Od 1996 roku współredaguje pismo Enigma.

 
  
 
  
  "Tak naprawdę pogranicze, o którym piszę, sięga granic natury i sztuki, formy i treści, obrazu i słowa, konkretu i ulotności, granic współistnienia sztuk, zazębiania się pojęć i wartości przynależnych estetyce... Niektórzy potrafią zdecydowanie określić się, wybrać czarne lub białe. Mnie te krainy są jeszcze obce, być może nigdy nie będzie mi dane w nich gościć. Póki co, wędruję po pograniczach przebierając w odcieniach szarości i jeśli nawet nigdy nie dojdę do czerni, czy bieli i tak nie zdążę ogarnąć wszystkiego, co "pomiędzy"...Zadowolę się pewnie ulubionym odcieniem szarości. Sądzę nawet, że będzie on skłaniał się w kierunku bieli i błękitu, a kiedy indziej zmieni się w głębokie indygo nocy... 
Będzie to pewnie błękit granatu. 

W spłowiało kruczej sierści
poraża błękit granatu
jak chabry w galaretce węgla
nocne oczy
odbijają wieczną pogodę nieba
w sierści błękitów
chabrowy galop
(podniebny)
"
________________________________________________________________
ze wstępu do pracy magisterskiej pt. Między abstrakcją a ekspresją, Warszawa, 2000r., EAS, s.4 
 
 
 
PŁOWE BESTIE
 
To wszystko co jest błękitem granatu dla autorki rozlewa się po przestrzeni wystawianych przez nią grafik. Wybrana technika warsztatowa zapewnia każdej z tych twórczych wypowiedzi niepowtarzalność i unikatowość. Inaczej niż w przypadku technik komputerowych i multimedialnych, których cechą jest zastyganie w masowej formie, nudzenie się i związana z tym gonitwa za ciągłą zmianą, rękodzieło zdaje się rozwijać i zmieniać w oczach odbiorcy wraz z upływem czasu. To środek wyrazu mocno zindywidualizowany, pozostawiający zawsze pewne niedopowiedzenie, niedookreślenie. Majak, senna wizja, oniryczne roztargnienie wędrujące pomiędzy czernią a bielą. Subiektywizm doznania, przeżycia i wyzwolona jego interpretacja. Wolność do odkrywania i przeżywania piękna, docieranie do nowych form ekspresji. Ale też zwracanie się wstecz, czerpanie z, już w minionych epokach, odkrytych stylów. Psychologizm, zanurzanie się w świecie wyobraźni bliskie było przecież impresjonistom. Krytyka artystyczna, początkowo posługując się zdecydowanie negatywnymi określeniami względem nich nazywała przecież tych artystów "płowymi bestiami". 
Konie o "spłowiało kruczej sierści" (tekst poetycki autorki, do którego nawiązuje wystawa), skłonne do "podniebnego galopu" są tematem lub odniesieniem większości prac. Irracjonalnie, punkt z którego wychodzą – raz czarne na białym tle, raz białe na białym, raz szare – jest nieznany, a cel ku któremu zmierzają – jest enigmatyczny, nieokreślony. To jakby zasugerowanie pragnienia przekroczenia ograniczeń wynikających z kantowskiego kanonu trójwymiarowości. Może tak podkreślona ma być najgłębsza istota tych bytów – wolność. Te "płowe bestie" wychodzą poza ciasne i wygodne ramki konwencji – ram w sensie dosłownym też tutaj nie ma. Prace wykończone są szpilkami – coś lekkiego i ostrego – można więc dalej bawić się w grę skojarzeń i symboli. Uznać je za coś wyrafinowanego, mówiącego, że wszelki symbol jest nieograniczony, jest wychodzeniem obrazu poza jego własne ramy. 
To obrazy niejednoznaczne, nie dane ale zadane. Bo sens to niegotowa konieczność, ale dynamiczna tendencja. Napięcie, w którym się znajduje, bliskie jest ciepłu tajemnicy –zespalającej odbiorców, ludzi którzy wpatrują się w ten sens. 
Tak w szarzyznach, bielach i czerniach uśpiony jest pewien ład, może zapatrzenie w jakąś dal. To biel na bieli – jakaś nadbiel wydaje się tu najbardziej nowatorska, zwłaszcza, że widoczna dopiero podświetlana reflektorem. Wobec światła dziennego wszystkie barwy są równe, wobec elektrycznego zaczyna się dziać coś co zakłóca ustalony kreską porządek. Przebija się przezeń błysk koloru podstawowego, najsilniejszego, jako najbardziej prowokujący z zarysowanych tu planów odniesienia. W ten sposób następuje rozszerzanie granic odbioru, "powiększenie" barwy, aż do momentu uznania istnienia niewyrażalności.
 
* * *
 
A samo spotkanie zainteresowanych na imprezie, było jak przeniknięcie wielu twarzy. Spojrzenia odbijały się w sobie. Wśród grafik wytwarzała się dodatkowa rzeczywistość. Ten wymiar, który był zamknięty w kompozycjach, czekał na wydobycie i uchwycenie przez odbiorców. 
Czy podążyli oni szlakami wytyczonymi przez artystkę? Jak daleki był „zasięg” tych prac? To co było przedstawione w formie pozawerbalnej i poza racjonalnej, dotarło do zebranych, ale czy zapisało się w ich umysłach jako znaczące, odkrywające? Kto z tych, którzy cenią sobie poczucie „tamtej strony”, bawiłby się w szukanie odpowiedzi na tak zbytnio dociekliwe pytanie? Nikt, kto ceni sobie wolność. 
Gdy opuszcza się pomieszczenie „zapisane” kodem twórczym, przechodzi się z pełni w pustkę. Wychodząc, kończąc oglądanie, odbiorca zabiera ze sobą głębię znaczeń i wielorakość odniesień symbolicznych. Ta wystawa nie była eksperymentem, była klasyczną formą. Ktoś, kto wolałby zostać umazany tuszem, może po niej zamknąć spokojnie oczy i śnić, że spotyka się z czymś mniej namacalnym, nie dotkniętym. Zamiast performensu zabrać może swoją pamięcią oniryczne przestrzenie, które naprawdę nie mają nic wspólnego z „tu i teraz”. 
________________________________________________________________
Katarzyna Kolbowska 
Enigma. Ludzie. Sztuka. Myśli, nr 28, ISSN 1505-733X

Katarzyna Kolbowska – Absolwentka UW, humanistka, poetka i melorecytatorka. Czołowa publicystka lajfstylowych magazynów dla młodzieży: („DosDedos”„Hiro”)., publikacje również na łamach „Lampy i Iskry Bożej, „Enigmy”, „Portretu”, „City Magazin” oraz „Kartek”
  
   
 
 

Niebo nad Choroszczynką
O cyklu akwareli Magdaleny Gintowt-Juchniewicz

Pod niebem rozpiętym nad Choroszczynką człowiek staje się prawdziwie samotny, to znaczy zaczyna rozumieć egzystencjalną konieczność życia samym sobą, wewnętrzny nakaz, aby wypełnić sobą poczucie tożsamości, sens życia, serce niesione na otwartej dłoni ku drugiemu człowiekowi. Wypełnianie życia sobą prowadzi do wykraczania poza cudzą ciasnotę umysłu, oschłość uczuć, wulgarność cielesności. Samotność nie ma nic wspólnego z izolacją, stanem opuszczenia, zanikiem więzi, jak potocznie usiłuje się mniemać, odbierając temu przeżyciu charakter filozoficzny. Samotność jest wyznaniem wielkoduszności wobec świata i innych ludzi, istnieniem ze sobą, a dopiero w konsekwencji z innymi. Twórczość rodzi się tylko z takiej samotności. Dzięki twórczości widać bezinteresowną jej siłę.
Cykl pejzaży, utrwalający niebo nad Choroszczynką, dzieło Magdaleny Gintowt-Juchniewicz, jest dla mnie wyznaniem samotności, tej, która bierze się z odkrycia różnicy między ludzką egzystencją a istnieniem chmur, niknącej linii horyzontu, przemiany dnia w noc. Obrazy malowane techniką akwareli są liryczne, bliższe sercu niż rozumowi. Patrząc na obrazy malarki, odczuwa się samotność człowieka w obliczu otaczającego go świata, ale nie myśli się o niej. To czucie jest d o b r e, ale oczywiście nie w kategoriach moralnych, tylko jako wartość dodana, płynąca od obrazu ku odbiorcy, angażująca pozytywnie.
Nie ma w akwarelach Magdaleny Gintowt-Juchniewicz żadnego opowiadania, anegdoty, żadnej figury ludzkiej. Jest przestrzeń spokojnego spełnienia żywiołów: powietrza i ziemi. Spełnienie jest potęgowane porą, oto zapada zmierzch, barwy ziemi i nieba gorzknieją, słońce przenika z jednego żywiołu w drugi.
Autorka na co dzień zajmuje się grafiką. Liryka łagodnego pejzażu opanowuje ją dopiero w Choroszczynce
. Jestem pewna, że twórcza osobowość Magdy, objawiająca się w grafice żywiołową kreską, zwykle operująca skrótem, pożądająca wszystkiego od razu, zyskuje w zetknięciu z atmosferą Podlasia głębi. Egocentryzm artysty ustępuje na rzecz wielkoduszności samotnika.
________________________________________________________________
Anna Rossmanith
Enigma. Ludzie. Sztuka. Myśli, nr 28, ISSN 1505-733X

Anna Rossmanith, poetka, eseistka, zajmuje się polską filozofią romantyczną, bliskie są jej maksymalistyczne koncepcje człowieka, przygotowuje rozprawę doktorską w Katedrze Filozofii Prawa WPiA UW, absolwentka filozofii UJ i prawa UW
 
   
 

 
   "(...) Czasami trzeba poczekać, odczekać, odłożyć - by czas oczekiwania pękł, cały wylał się i rozprzestrzenił w jednej skupionej chwili, której imię jest szczęściem twórcy. To napięcie między ręką a okiem, myślą a drgnieniem, pomysłem a realizacją jest misterium wnętrza. (...)
Gdybym tylko znalazła receptę na takie dni jak dzisiejszy, tworzyłabym bez wytchnienia... w emocji i namiętności większej oczekiwaniu kochanka, pełniejszej od miłości... 
I utrwalam te myśli, jedynie dlatego, że nie mogę wyjść z podziwu, że taki dzień w końcu nastał, że go otrzymałam jak przeogromny dar,(...) są dni słów i dni obrazów, wielkich i wszelakich, i chwała im! "
________________________________
Poezja Dzisiaj, nr 2, Warszawa 1999, IBiS, s.83


 
 
  
Udział w wystawach:


Wystawy zbiorowe:
- Sienna Brama w Warszawie 1997, (katalog)
- Galeria Abante w Stokholmie ( współpraca od 1999r.)
- Galeria Sztuka w Warszawie - Pejzaż 1999, 
- Wystawa podyplomowa pt. Błekit granatu – Europejska Akademia Sztuk,
   czerwiec 2000
- Galeria Bellotto w Warszawie: styczeń 2001
- wystawa pokonkursowa w Mediolanie: styczeń / luty 2001
- wystawa zbiorowa w BWA Lublin marzec 2001
- aukcja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Lubinie - styczeń
   2001,(katalog)
- III Ogólnopolski Konkurs Graficzny Triennale Tczewskie 2001 – wystawa
   pokonkursowa
- wystawa prac absolwentów EAS – Galeria EAS, listopad 2002

Wystawy indywidualne:
- Galeria DK „Zacisze” – indywidualna wystawa grafiki, październik 2001
- Galeria Abakus – grafika, styczeń 2002
- Galeria Cafe Genezis – „ w sierści” grafika i akwarele, luty 2002

  
Konkursy:
 
- Wyróżnienie na XXVIII Międzynarodowym Konkursie Graficznym w Mediolanie
   Premio Internazionale di Grafica del Pomero - 14 marca 2000
- zakwalifikowanie się do wystawy pokonkursowej III Ogólnopolskiego Konkursu
   Graficznego Triennale Tczewskie 2001
 
 

 

  
   
powrót do menu
    

  
Projekt i wykonanie strony: ARTinfo - www.artinfo.pl