Lech Twardowski - Wewnątrz - Ostatnie dni wystawy

01 lipca - 30 września 2018


Lech Twardowski zazwyczaj nie wnosi gotowych obiektów do przestrzeni galerii, tylko ją samą przekształca w artystyczny obiekt. Tym razem sytuacja wyjściowa jest inna, ponieważ prezentowane w „Przestrzeni dla sztuki S2” obrazy nie tylko tu nie powstały, ale też nie były malowane z myślą o tym miejscu. 


Jakie brzmienie i jaką energię artysta wydobędzie z tej czystej, pełnej światła przestrzeni? Co wydarzy się z wnętrzem, kiedy wypełni je zapis procesu „stawania się” i „dziania się” tego malarstwa? Jakie będą proporcje pomiędzy gęstością malarskiej materii, czyli tym co pełne,   a czystą płaszczyzną ścian, czyli tym co pozornie puste? 
Malarstwo jest dla Lecha procesem, zapisem czasu, śladem gestów, emanacją czystej energii. 


Na początku szuka stanu wyciszenia, aby, pozbywszy się zbędnych obciążeń, poddać się bardzo intymnemu procesowi aktu twórczego. W jego trakcie podejmuje próby, by samemu wtopić się w organizowaną przez siebie materię, przez co sam również staje się przedmiotem tworzenia. Jak mówi – musi chodzić po obrazie, tworzyć z nim jedną całość. Przypomina to magiczny obrzęd, rodzaj rytualnego tańca, którego rytm można odczytać wchodząc w głąb rozedrganej, wibrującej energią plamy barwnej malarskiej struktury, ulegającej ciągłym przeobrażeniom. 


Lech Twardowski  operuje najprostszymi  narzędziami: pełniącą  rolę szpachli listwą  nakłada, a następnie rozciera gęstą czarną i białą akrylową farbę, nadając ekspresyjną formę plamom i fakturę dynamicznym kreskom, oraz pędzlem, którym nanosi na wielowarstwową, skłębioną materię geometryczną płaszczyznę, a ta, dzięki tym zabiegom, pulsuje ukrytą pod spodem energią. Innym razem wprowadza do kompozycji mocną czarną geometryczną formę, która dzieli   i zamyka emanującą ekspresją materię. Krawędzią i płaszczyzną listwy odciska ślady, a zaraz potem je zaciera, osiągając wyrafinowaną gradację dyskretnie lśniących bieli i czerni, pomiędzy które wtapia błękity oraz  czerwienie.   Nieustannie  bada  ciężar  i gęstość  swoich  kompozycji. W  jednym z najnowszych obrazów zdejmuje ciężar z form, zawieszając utkaną  z ostrych linii i miękkich plam kompozycję pośrodku białego tła. Kiedy indziej nanosi małą czerwoną plamkę koloru, która w przewrotny sposób zupełnie zmienia porządek kompozycji.


Malarstwo Lecha potrafi wessać w siebie przestrzeń, pochłonąć ją, zdekonstruować. Ale też dać jej i nam – widzom – zupełnie nowy oddech, rytm, dźwięk; wprowadzić w inny wymiar czasu, ukazać inny jego zapis. W wymiarze tym czas przeszły dokonuje się w naszych oczach.


Siłą malarstwa Lecha jest szczerość, konsekwencja i czystość zapisu aktu twórczego, który wynika z potrzeby dialogu. Dialogu z formowaną materią oraz z widzem, którego obecność jest niezbędnym dopełnieniem aktu twórczego. Obraz jest bowiem dla Lecha miejscem spotkania i rozmowy z odbiorcą.


Lech Twardowski w swojej sztuce ciągle poszukuje równowagi pomiędzy skrajnościami; między ostrą, kłującą, geometryczną linią i miękką rozmytą plamą barwną; pomiędzy organiczną, pełną rozbłysków światła i mroku jakby kosmiczną materią a światem geometrycznych płaszczyzn. W każdym z obrazów Twardowskiego najbardziej fascynujący, tajemniczy, emanujący niezwykłą energią jest punkt, znajdujący się  na granicy obu tych światów, na krawędzi, na ich styku.
Chodzi o to, aby pozwolić się zatrzymać i wejść...

 


Galeria prac


Powrót