Wystawa Laureata Nagrody im. Jana Cybisa Włodzimierz Pawlak „Traktat Moralny”

05 grudnia - 31 grudnia 2018


Przedmiotem wystawy będzie cykl „Traktat moralny” a także najważniejsze dzieła z dorobku artysty, pochodzące ze zbiorów Muzeum Narodowego, Muzeum Akademii Sztuk Pięknych oraz Narodowej Galerii Sztuki Zachęta.

 

Wymowna biel
Wśród 868 zapisków Włodzimierza Pawlaka powstałych w roku 2000 roku podczas pracy nad cyklem Przestrzeń logiczna obrazu, noszących ten sam tytuł, znalazło się sporo wzmianek na temat bieli. Jednak wcześniejszym i prawdziwym hołdem dla bieli był stworzony w 1990 roku cykl zatytułowany Traktat moralny. Jest to seria dziewięciu obrazów wyłącznie w bieli, różniących się jedynie fakturą. Skiby grubo nakładanej olejnej farby tworzą reliefy na powierzchni płócien. Różne jej dukty, „wzory”, rozmaicie załamujące się na nich światła i cienie. Obrazy-reliefy, monochromaty, a właściwie achromaty, powściągliwe i bogate zarazem. Wielkie wyzwanie dla malarza i chyba również spore dla widzów. Obrazy na pograniczu widzialnego. Wariacje na jednej nucie. Przychodzi mi do głowy rzadko używane włoskie słowo, przydatne do opisów XVI-wiecznego malarstwa i muzyki włoskiej czasów manieryzmu —sprezzatura. Według słownikowej definicji jest to lekceważenie, nonszalancka i na pozór niewymagająca wysiłku technika wielkiego artysty, wirtuoza. Tym jest dla mnie cykl dziewięciu obrazów Włodzimierza Pawlaka Traktat moralny. Poprzez ów ważki tytuł zaczerpnięty z tytułu poematu Czesława Miłosza malarski zamiar zyskał równocześnie wymiar etyczny. Traktat moralny powstały w Waszyngtonie w roku 1947, gdy poeta przebywał w Ameryce jako PRL-owski dyplomata, dotyczy kondycji pisarza w czasie pełnym wyzwań. Pierwszy raz ukazał się jeszcze w kraju — w 1948 roku na łamach „Twórczości” —lecz w formie książkowej opublikowany został w tomie Światło dzienne już w Paryżu w 1953 roku. Poeta w jego otwarciu wyraża wątpliwości związane z powojennym ocaleniem i wielką ceną, jakie za nie przyszło zapłacić. A kończy równie mało optymistycznie: „Bo z życia, które tobie dano, Magiczną nie uciekniesz bramą. Idźmy w pokoju, ludzie prości. Przed nami jest — „Jądro ciemności”. Słowo „biel” w całym utworze pojawia się raz, w zdaniu: „Kroniki są już kartą białą”. Ciekawe, czy to ten właśnie wers przesądził o wyborze przez Pawlaka poetyckiej inspiracji dla jego malarskiego cyklu. Najprościej byłoby spytać samego artystę, ale lepiej zostawić to pytanie w zawieszeniu, bo może skłoni to kogoś, by zajrzeć do wiersza Miłosza.
Na cykl Pawlaka daje się spojrzeć także jak na swego rodzaju kronikę malarskich wysiłków mających na celu sprostanie rygorowi wyzwania postawionego wraz z jego rozpoczęciem. Realizacja podobnego malarskiego zamiaru nie jest łatwa, bo staje się raczej rodzajem pojedynku z formą, a nie prostym przemarszem przez wiele formalnych i technicznych rozwiązań. Oczywiście, można w tych obrazach odnaleźć reminiscencje poszukiwań pierwszej awangardy, z Kazimierzem Malewiczem i Władysławem Strzemińskim na czele, ich sztuka jest zresztą wielkim i niekończącym się źródłem dla artystycznych i intelektualnych poszukiwań Pawlaka. Awangarda radziecka wywarła przemożny wpływ na postawę, zainteresowania i poszukiwania polskiego malarza. Wśród obdarzanych szczególnie wnikliwym spojrzeniem, których dzieła po malarsku studiował, są Aleksander Rodczenko, Michaił Łarionow, Natalia Gonczarowa, Wasilij Kandinsky, a także dwaj polscy prekursorzy nowej sztuki —Władysław Strzemiński i Henryk Stażewski.
Najpierw był Malewiczowski czarny kwadrat na białym tle, potem pojawiły się obrazy malowane bielą na białym. Można przyjąć, że kompozycje te w logiczny sposób były nie do uniknięcia, jako następstwo poszukiwań. W tych artystycznych rejonach zrodziła się również teoria unizmu Strzemińskiego. Owszem, dość radykalna intelektualnie i formalnie, ale obciążona zarazem rodzajem paradoksu, którego Strzemiński nie był w stanie sam dostrzec czy rozwiązać: że najbardziej unistyczne z możliwych są obrazy białe na białym czy czarne na czarnym. Taki reliefowy obraz wykonał choćby około 1937 roku jego łódzki uczeń Samuel Szczekacz, ale Strzemiński na ten krok się nie zdobył, mimo swej intelektualnej sprawności, radykalizmu poglądów i poszukiwań. W tym sensie można zobaczyć cykl Pawlaka jako domknięcie i dopełnienie unistycznych teorii Strzemińskiego. Być może łódzki mistrz zrobiłby ten krok w swojej sztuce, gdyby nie wybuch wojny, który przerwał dalsze eksperymenty, ale tego nie dowiemy się już nigdy. Biel —czystość, niewinność, jasność. Lecz z drugiej strony istnieją związki frazeologiczne o negatywnych konotacjach —biała rasa, biała siła, biała śmierć. Zdaję sobie sprawę, że nie o te pejoratywne odniesienia chodziło Pawlakowi przy tworzeniu jego malarskiego cyklu, choć nie możemy tego całkowicie wykluczyć. Dziś, szczególnie od czasu powstania filmu Michaela Haneke Biała wstążka, nie sposób patrzeć na biel jako tylko niepokalaną. Zarazem biel w odniesieniach bardziej już symbolicznych to nieobecność barw, ale też suma wszystkich kolorów; uważana bywa również za początek, ale i koniec ziemskiego bytu, a zarazem moment przejścia miedzy widzialnym i niewidzialnym. Powiedzmy wreszcie, nieco prowokacyjnie, że jest biel pożądana i podejrzana. Wróćmy do wspomnianych na wstępie malarskich notatek powstałych przy tworzeniu serii Przestrzeń logiczna obrazu, w których biel pojawia się wielokrotnie: „88. Biały grunt płótna, obraz zamalowany na biało, biały obraz. […] 97. Biały obraz to zamiar dotarcia do tego, co nie zostało wypowiedziane. […] 225. Biały obraz, który sam w sobie jest jasny, może przedstawiać to, co nie jasne. […]”. To myśli, które dotyczą wyłącznie bieli, ale inne też warte są przywołania jako intrygujące i pokazujące wielość możliwych odpowiedzi w kwestii obrazu, jego potencjalności, ujawniając i niezwykle otwarty charakter teoretycznego namysłu Pawlaka i jego całkowity, chyba, brak dogmatyzmu: „122. Obraz jest rzutowaniem myślenia na płaszczyznę obrazu. […] 214. Obrazy warstwowe i wielowarstwowe. […] 249. Problem czegoś drugiego w obrazie. […] 446. Obrazy to ciągi myślowe wyposażone w znaczenie. […] 518. Najbardziej złożone obrazy można widzieć jako składające się z prostych części. […]”. To tylko kilka wyimków z długiej, bo liczącej 868 pozycji rozważań artysty na temat malarstwa.
O bieli pisali tak lubiani przez Pawlaka klasycy malarstwa nowoczesnego: Kazimierz Malewicz: „Biel, wolna otchłań, nieskończoność, jest przed nami!”. Theo van Doesburg: „BIEL jest duchowym kolorem naszej epoki, jasnością, która kieruje wszystkimi naszymi działaniami. BIEL zawiera w sobie wszystko. BIEL, czysta biel”. Wasilij Kandinsky: „Biel, którą często postrzegamy jako »nie kolor« […] jest symbolem świata, w którym barwy przestają istnieć jako substancje i właściwości materialne. Biel jest tak wysoko ponad nami, że nie dochodzi stamtąd żaden głos, tchnie wielką ciszą. […] Biel dźwięczy jak wielka cisza, która nieoczekiwanie może stać się wymowna”.
Można przyjąć, że biel była wielkim wyzwaniem sztuki nowoczesnej u progu XX wieku, ale może być nim nadali na początku XXI wieku. Podjął je Włodzimierz Pawlak, tegoroczny laureat Nagrody im. Jana Cybisa, przyznawanej przez Okręg Warszawski Związku Polskich Artystów Plastyków. Ten nieokiełznany malarz zasługuje na to wyjątkowo i dobrze, że ta malarska nagroda została mu wreszcie przyznana.

 

Bogusław Deptuła
Kurator wystawy

 


Galeria prac


Powrót