Józef Czapski - Żadne Ameryki, żadna Francja

06 października - 31 października 2017


Wystawa obrazów Czapskiego i kapistów z kolekcji Krzysztofa Musiała to wydarzenie otwierające I edycję Festiwalu Józefa Czapskiego. Gościem specjalnym będzie Jacek Cybis, syn przyjaciela, malarza Jana Cybisa.

Krzysztof Musiał tak napisał we wstępnie do wydanego z tej okazji katalogu:

Niewielka wystawa obrazów Czapskiego z mojej kolekcji w Galerii aTAK jest jednym z przystanków, na drodze bogatego programu imprez zorganizowanych w październiku 2017 roku w wielu miejscach w Polsce i we Francji w ramach Festiwalu Józefa Czapskiego. Boleję nad tym, że nie udało mi się Czapskiego poznać osobiście, choć przecież w latach siedemdziesiątych mieszkałem w Paryżu. W wielu rozmowach sporo dowiedziałem się o artyście od jego przyjaciół i znajomych. Jednego z nich, Jacka Cybisa, poprosiłem, żeby, przy okazji tej wystawy, napisał o swoich kontaktach z Czapskim. Jestem mu bardzo wdzięczny, że podzielił się z nami wspomnieniami ze swoich paryskich spotkań z malarzem, odsłonił fragmenty niepublikowanej dotąd korespondencji Czapskiego z jego ojcem, Janem Cybisem.
Dziękuję też Jackowi, że wsparł wystawę w aTAKu kilkoma pracami ze swoich zbiorów. Nie pierwszy to raz Jacek Cybis wykonuje w stosunku do mnie przyjacielski gest. Przed laty, przy okazji rozmowy o obrazach kapistów w mojej kolekcji, ofiarował mi, ot tak, w prezencie, obraz Jerzego Wolffa Pejzaż z okolic Krzemieńca. Uczynił to, ponieważ prac tego artysty nie posiadałem.

Wystawa w Galerii aTAK pokazuje obrazy Józefa Czapskiego, a towarzyszą tej prezentacji portrety jego przyjaciół z Grupy Kapistów. Tę niewielką galerię portretów i autoportretów traktuję jako zaproszenie przyjaciół Czapskiego na wernisaż jego malarstwa w skromnych progach Galerii aTAK. Wierzę, że Józef Czapski byłby zadowolony z takiego kameralnego spotkania ze swoimi kolegami malarzami. I jeszcze coś, co mnie uderzyło w jednym z cytowanych przez Jacka Cybisa listów: Czapski pisał tam: „Chciałbym, żeby moje płótna najlepsze były w Polsce, żadne Ameryki, żadna Francja mnie nie kuszą.

Jacek Cybis tak wspomina czasy swego dzieciństwa:

Ilekroć w naszym domu mowa była o czasach krakowskich czy paryskich i padały imiona przyjaciół z grupy KP, było oczywiste, że Artek to Nacht-Samborski, Zyga odnosi się do Waliszewskiego, Pierre oznacza Potworowskiego, a Ero to Boraczok. Natomiast zdrobnień Józek i Józio nie można było używać zamiennie, pod rygorem popełnienia kardynalnego błędu.Określały bowiem dwie krańcowo różne postacie: Józek to zawsze Jarema - niespokojny duch grupy KP, twórca teatru Cricot, porywczy i niestrudzony animator życia artystycznego w jego najróżniejszych przejawach, przez całe życie skupiający wokół siebie coraz to innych entuzjastów sztuki, hołdujący w twórczości coraz to nowym kierunkom, z jednym niezmiennym przekonaniem, że poza sztuką nic nie ma znaczenia. Józio odnosiło się wyłącznie do starszego od Jaremy o cztery lata Czapskiego, człowieka-legendy, czołowej postaci grupy KP, więźnia Starobielska, świadka w procesie katyńskim, malarza, krytyka, publicysty, działacza politycznego, niezmordowanego kronikarza otaczającej go rzeczywistości.

 

Elżbieta Skoczek - dyrektor Festiwalu Józefa Czapskiego




Powrót